Rozdział 1

 

Streszczenie Rozdział I : Jak wygląda firma J. Mincel i S. Wokulski przez szkło butelek?

Na początku 1878 roku na świecie dyskutowano o pokoju san-stefańskim, wyborem papieża i szansami wojny w Europie. W Warszawie na Krakowskim Przedmieściu wszyscy zastanawiali się zaś, jaki los czeka sklep z galanterią firmy J. Mincel i S. Wokulski.

Pewnego wieczora w jadłodajni spotkali się przedstawiciele okolicznych sklepów i inni przedsiębiorcy z tego rejonu, a także okoliczna inteligencja by przy winie zatopieni w dymie papierosowym omówić postępowanie pana Wokulskiego, a także zająć się innymi chodliwymi towarzysko tematami.

Pan Deklewski i radca Węgrowicz wróżyli przedsiębiorcy szybkie bankructwo, nazywając go przy okazji szaleńcem i wariatem.

W ich zarzuty wtrącił się ajent Szpot, który chce udowodnić, że chęć zmiany przez Wokulskiego zakresu działalności nie musi być objawem wariactwa. W odpowiedzi Węgrowicz opowiada historię Wokulskiego, jak to mając dwadzieścia kilka lat i pracował jako subiekt u Hopfera. Uczył się wtedy dużo nocami, a w dzień stał przy barze by coś osiągnąć. Jednak był bardzo nieuprzejmy, ale przez to, że postanowił studiować, ściągnął do swojego pracodawcy rzesze nowych klientów. Studia rzucił jednak po roku.
Zaczął wtedy zajmować się gotowaniem piwa i wylądował koło Irkucka. W 1870 roku wrócił do Warszawy i przy pomocy starego subiekta Rzeskiego dostał się do sklepu wdowy po Minclu, gdzie rozpoczął pracę, a w rok później poślubił starszą od siebie kobietę, właścicielkę sklepu. Po 4 latach jednak żona mu umarła, a on odziedziczył po niej cały majątek, samodzielnie zarządzając firmą. Zgromadzeni w jadłodajni zastanawiali się więc, co strzeliło Wokulskiemu do głowy i czemu postanowił wyjechać do Turcji. Rzucono nawet przypuszczenie, że odbywał tę podróż by znaleźć jeszcze bogatsza żonę i znów pomnożyć majątek.

Rozsiewane po okolicy pogłoski o niechybnym bankructwie Wokulskiego przyniosły mu tylko zyski. Zewsząd wiedzeni ciekawością ściągali kolejni kupcy, nawet z terenu Rosji. Firma kwitła nadal ku zaskoczeniu jednych i zazdrości innych. Pracownicy dwoili się i troili by obsłużyć kolejne rzesze przybywających.

Na nic by to się jednak wszystko zdało, gdyby nie to iż sklepem kierował przyjaciel i nieformalny zastępca Wokulskiego. Ignacy Rzecki pracował dla firmy od czterdziestu lat znając tajniki handlu i układy w nim panujące. To właśnie on uchronił ich przed całkowitym bankructwem.

Nastepna część streszczenia - rozdział 2

 

Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna