Pani Meliton zdaniem autora przeszła swoją szkołę życia. Wyszła za maż, jej mąż umarł na ulicy, wzięła psa, pies pogryzł służącą. Kiedyś była ona naiwna i łatwowierna, po pewnym czasie jednak stała się twardsza. Sama postanowiła już nigdy nie wychodzić za maż, jednak sama wzięła się za swatanie innych par.
Pod jej siłę swatania dostał się też Wokulski. Ponieważ bardzo go lubiła, chciała mu ułatwić zbliżenie się do Izabeli, która na jej oko nie była Stachowi obojętna.
Przynosiła więc Wokulskiemu kolejne informacje na temat planów panny Łeckiej. Pewnego dnia poinformowała go, że panna wybiera się na spacer do Łazienek z hrabiną. Stach od rana obserwował niebo i cieszył się, że wreszcie ujrzy Belę. Krążył po Łazienkach obserwując obie panie z daleka. Jednocześnie w tym czasie Izabela rozmawiała z ciotkę o nim.
Kolejna informacja przyniesiona przez panią Meliton, mówiła, że Bela z ciotką hrabiną i prezesową wybierają się na spacer. Wokulski był przeszczęśliwy. Dzięki pamięci stryja miał bowiem z prezesową dobre stosunki, a staruszka doskonale wyczuwała, że Stach podkochuje się w pannie Łęckiej.
Następnego dnia w południe miał już wychodzić na miasto by zgodnie z informacjami ujrzeć Izabelę gdy w drzwiach zatrzymał go książe. Tym sposobem zamiast na spacerze znalazł się on niespodzianie na zebraniu w sprawie spółki. Pojawił się tam też pan Łęcki od razu wypytując Wokulskiego o cele jego przedsięwzięcia.
Projekt Stanisława, dzięki któremu miało się poprawić prowadzenie handlu w Warszawie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Cóż z tego skoro on sam w tym czasie wolał być na spacerze w Łazienkach?
Na spotkaniu panuje wielka radość i wrzawa, wszyscy rozmawiają o projekcie. W pewnej chwili ojciec Izabeli przedstawia Wokulskiemu Juliana Ochojskiego. Tego samego człowieka, którego już kilka razy spotkał Wokulski w towarzystwie ukochanej. Jest to człowiek wykształcony wynalazca i naukowiec. Zależało mu bardzo na poznaniu Stacha.
Proponuje mu więc pod koniec przyjęcia, że go odprowadzi. Julian idzie pożegnać się z księżną, po czym razem udają się w kierunku Łazienek.
Z rozmowy wynika, że Julian wcale nie podkochuje się w Izabeli, czym zyskuje sympatię Wokulskiego. Woli on myśleć o zbudowaniu machiny, która będzie potrafiła latać.
Wyjawia też Wokulskiemu przyczynę rozmowy na jaką go zaprosił. Chce wiedzieć czemu porzucił on nauki przyrodnicze i skąd jego zobojętnienie do kobiet.
Wokulski zaskoczony pytaniem i chyba lekko urażony odrzekł, że mając 45 lat przestał interesować się przyrodniczymi zagadkami, a kobiety wbrew mniemaniu Ochockiego nadal go interesują.
Panowie żegnają się, Julian odchodzi a Wokulski zatapia się w rozmyślaniach. Wnioski do jakich zaczyna dochodzić rodzą w nim myśl o samobójstwie. W pewnej chwili mroku wychodzą bandyci. Jednak postawa Wokulskiego, któremu nie straszna jest śmierć zniechęca ich do napaści. Uciekają bojąc się tego szalonego, ich zdaniem, człowieka.
Wokulski powoli wraca do domu, gdzie czeka na niego lokaj z listem od swatki - pani Meliton.
Następna część streszczenia - rozdział 12
Poprzednia część streszczenia - rozdział 10