Otwierając otrzymany list Wokulski dumał nad tym co usłyszał od Ochockiego. Wydawało mu się, że w mroku pokoju widzi zbójów, którzy na niego chcieli napaść.
Dochodzi do wniosku, że Julian jest marzycielem, a Izabela jeśli za niego wyjdzie to dobrze, jeśli nie to trudno, przecież jest po prostu kobietą.
W liście od pani Meliton zawarta jest informacja o planowanej licytacji kamienicy należących do Łęckich, którą chce kupić nie lubiana przez rodzinę Krzeszowska. Podpowiada Wokulskiemu, że teraz ma dobrą okazję by osiągnąć swój cel i zdobyć Izabelę.
Poza tym donosi też, że na wyścigach będzie startować klacz Sułtanka należąca do rzeczonej baronowej. Jak donosi nauczycielka, Bela będzie szczęśliwa jeśli klacz w dniu wyścigów nie bedzie należała do baronostwa. Krzeszowska zaś zgodnie z plotkami ma zaproponować Wokulskiemu jej kupno, więc powinien i z tej okazji skorzystać.
Wokulski przeanalizował całą sytuacje i położył się spać, rano zaś zgodnie z informacjami zawartymi liście pojawił się Maruszewicz z ofertą sprzedaży klaczy. Transakcja została pomyślnie sfinalizowana i Sułtanka od tej chwili należała do Stanisława.
Następnie Wokulski udał się na Aleje Jerozolimskie by obejrzeć postawioną do licytacji kamienicę Łęckich. Spotkał tam panią Stawską, tę samą kobietę z córeczką, z którą już kilka razy zetknął go los. Wokulski zorientował się w obecnych lokatorach kamienicy. Po czym udał się do adwokata by złożyć swoją ofertę przystąpienia do licytacji. Sama kamienica jednak nie zachwyciła pryncypała.
Adwokat informuje go, że kamienica jest dobrym interesem już za 65 tysięcy, Wokulski upiera się jednak, ku zdziwieniu mężczyzny, że chce za nią zapłacić 90 tysięcy rubli. Swoją decyzję tłumaczy tym, że nie chce obdzierać z pieniędzy swojego przyszłego wspólnika. Nie ukrywa też, że bardzo mu zależy na przelicytowaniu baronowej Krzeszowskiej.
Adwokat próbuje przy okazji, przejrzawszy prawdziwe intencje Stanisława, wytłumaczyć mu, że tą drogą raczej zrazi Izabelę niż ja zdobędzie. Wokulski żegna się i wychodzi. Jest zły, że adwokat przejrzał jego intencję, postanawia jednak działać po swojemu.
Następnie udaje się do do Szlanbauma, ojca Henryka zatrudnionego u Wokulskiego. Chce namówić starego Żyda do pomocy w podbiciu ceny kamienicy. Mężczyzna obiecuje mu pomoc, choć dziwi się takiej strategii działania.
Po powrocie do domu, w którym oczekiwał na niego Maruszewicz, Wokulski udaje się obejrzeć zakupioną rano klacz. W jego głowie rodzi się myśl, ze jeśli klacz wygra, on wygra z oporami Izabeli i ta spojrzy na niego przychylnym okiem. W tym momencie klacz staje się dla niego bardzo cenna. Dba o nią bardzo i co dzień odwiedza.
Dostaje propozycję od barona Krzeszowskiego, który chce ją odkupić za 1200 rubli. Jednak wiedziony myślą o Izabeli odmawia. Odmawia również hrabiemu, który w imieniu barona prosi o odsprzedanie klaczy nawet za 1200 rubli. Jest ona dla niego pewnego rodzaju wróżbą jak ułożą się jego losy z panną Łęcka.
Następna część streszczenia - rozdział 13
Poprzednia część streszczenia - rozdział 11