Rozdział 14

 

Streszczenie Rozdział XIV: Dziewicze marzenia.

W głowie Izabeli już od Wielkanocy pomieszkiwał Wokulski. Za każdym razem jednak, co stwierdziła z zaskoczeniem, wydawał jej się innym człowiekiem. Była ona tym faktem zdziwiona, gdyż dotąd uważała się za znawczynię ludzkich charakterów.

Wokulski budził jednak w niej tak różne odczucia, że miała wrażenie, że go nie zna. Z jednej strony podziwiała jego hojność na cele dobroczynne, wielką energię z jaką podchodził do swoich pomysłów, z drugiej widziała w nim dorobkiewicza. Takim człowiekiem zaś gardziła. Wściekała się na myśl, że grywa z jej ojcem w karty i że chce kupić ich kamienicę.

Widziała też w nim nieugiętość i pewność w dążeniu do celu. Niezachwiane poglądy, a jednocześnie słabość do niej samej.

Izabela zdaje sobie sprawę, że przez bankructwo jej ojca, nagle odsunęli się od niej wszyscy adoratorzy. Świta jej myśl, że pewnie będzie skazana na Wokulskiego.

Jest załamana, chciałaby każdego innego posiadającego majątek, ale kupca? Ma jednak świadomość, że jest o jedynym, który nie odsunął się od jej ojca i od niej.

Tego dnia, gdy Wokulski zamiast do Łazienek trafił na zebranie u księcia, Izabela liczyła, że go spotka podczas spaceru. Była bardzo zawiedziona, dopiero słowa ojca uświadomiły jej powód dla którego się nie pojawił.

Dziewczyna analizuje wszystkie sytuacje w których jej losy splotły się z Wokulskim. Wspomniana jest sytuacja pojedynku i ukazane myśli jakie targały Izabelą, która wiedziała, że odbywa się on przez nią.

Izabela zdawała sobie też sprawę z tego, że zwiększenie się liczby gości w ich domu, także było związane ze względami jakimi obdarzył ich rodzinę Wokulski. Nie chciała jednak psuć dobrego nastroju ojca.

Trzy dni po pojedynku Izabela otrzymała list od barona. Jest w nim ząb Krzeszowskiego, który stracił podczas pojedynku. Przeprasza on ją za swoje zachowanie. Jednocześnie prosząc, że jeśli mu przebacza niech odeśle mu ząb. Izabela odpisuje, że przyjmuje przeprosiny, zwraca też otrzymany prezent zgodnie z prośbą barona.

Izabela jest wdzięczna Wokulskiemu. Wie bowiem, że to za jego przyczyną baron pojednał się z nią.
Panna Łęcka zaczęła marzyć, że Wokulski sprzedał sklepy i kupił ziemię. Podniesie też ich rodowy majątek, a wszystko to czyniąc z bezgranicznej miłości do niej. Jeśli będą mieli dzieci, to on się nimi zaopiekuje, załatwi im najlepszych nauczycieli i opiekunki. Jeśli zaś ona pierwsza zamknie oczy, on z rozpaczy popełni na jej grobie samobójstwo, a najlepiej by nie urazić jej delikatności kilka grobów dalej.

Te wizje doprowadziły Belę do łez. Przerwało je zaś wejście pana Tomasza, zapytującego córkę o list barona. Pan Tomasz po odczytaniu go mówi, że to zasługa Wokulskiego. Izabela sugeruje ojcu, że należało by zaprosić Stanisława do nich na obiad. Łęcki przystaje na to z wielka radością.

Następna część streszczenia - rozdział 15

Poprzednia część streszczenia - rozdział 13


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna