Rozdział 3

 

Streszczenie Rozdział III: Pamiętnik starego subiekta

Kolejny rozdział ukazuje tajemne zapiski starego Rzeckiego. Jego spostrzeżenia, przemyślenia i wnioski.

Ukazany tutaj pamiętnik rozpoczyna się od notatek dotyczących subiektów i polityków. Zdaniem Rzeckiego oba te zawody zeszły na psy, bo zamiast szanować swoje tradycje i prawa jakie rządzą nimi poszły za modą. Tak jak subiekci co chwile zmieniają swoje ubiory, tak politycy swoje zapatrywania. Nieważne, że coś wcześniej krytykowali, takiego zachowania wymaga świat więc idą za tym.

Zmienność poglądów napawa smutkiem starego Rzeckiego. Uważa on, że tylko z poszanowania tradycji można coś osiągnąć. Taki np. Napoleon od wieków rządzi mimo że wydaje się, że tak nie jest.

Rzecki pisze o tym, że chce ukazać przez swoje notatki jak kiedyś tworzył się zawód subiekta i jakie na tym korzyści odnosili właściciele sklepów.

Dalej opowiada historię swojego życia. Jego ojciec był żołnierzem, a gdy posunął się w latach został woźnym w Komisji Spraw Wewnętrznych. Mieszkali z ciotką na Starym Mieście. W niewielkim mieszkaniu na 4 piętrze. Jednak mimo, że nie byli zamożni ich dom wypełniało szczęście.

Ciotka na ścianach wieszała obrazki świętych, a ojciec podobizny Napoleona, stąd u starego subiekta umiłowanie dla jego osiągnięć. Miedzy ciotką a ojcem dochodziło na tym punkcie do swoistych wojen podjazdowych. Ona wieszała mu krzyż na ścianie by nie było tak samych obrazów bezbożnych Napoleona, to on kupował jego popiersie.

W ich domu często bywali znajomi ojca. Może nie byli oni wykształceni, ale jak pisze Rzecki, byli roztropnymi politykami domu subiekta mówiono, że mimo iż Napoleon I umarł, to i tak ród Bonapartych jeszcze pokaże na co ich stać. I że ludzie muszą być gotowi na ich wezwanie do walki. Między ciotką a panami odwiedzającymi ich dom, czasami dochodziło do sporów na temat ich zachowania. W końcu jeden z przyjaciół ojca, Pan Raczek ożenił się z ciotką Ignacego, nastąpiło to jednak dopiero po śmierci starego Rzeckiego.

Rzecki był kształcony przez ojca, który dbał o jego wykształcenie. Uczył go czytać, pisać, kleić koperty, nauczył go też musztry.
Budził go nawet w nocy by ćwiczyć, powtarzając, że nie wiadomo kiedy będzie trzeba stawić się na rozkaz. Wierzył on niezachwianie w powrót kolejnego Napoleona. Jego koledzy czasami negowali tę jego pewność. Raczek mówił, że jak tak dalej będą czekać, to będą za starzy by ruszyć na sygnał do walki. Młodzi zaś jego zdaniem nie wiedzą nawet kim był Napoleon i nie będzie miał kto ruszyć na wezwanie wodza.

Domański, drugi kolega ojca był jeszcze bardziej sceptyczny. Uważał, iż tak się wszystko pozmieniało, że świat idzie tyko ku gorszemu i nawet Bonaparte nie pomoże. Ojciec Rzeckiego jednak nie wątpił nigdy. Miało to olbrzymi wpływ na młodego Ignacego.

W 1840 roku ojciec subiekta zaczął chorować i z czasem przestał całkiem wstawać z łóżka. Mimo wycieńczenia chorobą wierzył, że umrze dopiero wtedy gdy przybędzie nowy Bonaparte. Było z nim już bardzo źle gdy pewnego dnia przybył Raczek z wieścią, że we Francji powstał nowy Napoleon. Po tej informacji ojciec Rzeckiego zmarł.

Subiekt pisze dalej o tym, że słowa jego ojca o Napoleonie okazały się proroctwem. Ukazała się potem drugi raz potęga Napoleona. W subiekcie pozostała wiara w to, że tak długo, aż nie powstanie kolejny Napoleon, niesprawiedliwość będzie rządzić światem.

Po śmierci ojca, jego koledzy wraz z ciotką zastanawiali się jak pokierować losami młodego Rzeckiego. Mimo różnych planów spytali Ignacego co ten chciałby robić. Chłopak powiedział im o sowich pragnieniach dostania się do sklepu Mincla, co Raczek z Domańskim postanowili załatwić. Wrócili od kupca pijani, ale z informacją, że Ignacy następnego dnia ma się stawić u niego i zaczyna swoje przygotowania do zawodu.

Sklep ten był znany Rzeckiemu, bo niejednokrotnie był tam po zakupy. Opisuje go i jego wystrój w swoim pamiętniku z najmniejszymi szczegółami.
Dobrze wspomina swojego mistrza. Jego zachowania, rytuały. Wspominał też jak jego i dwóch swoich synów: Franca i Jana niejednokrotnie przywoływał do porządku dyscypliną.

Obrywali niekiedy za drobne przewinienia. Pierwszy raz lanie dostał Rzecki 3 dni po rozpoczęciu praktykowania za zjedzenie rodzynki.

W sklepie oprócz 3 młodzieńców i starego Mincla, pracował też August Katz. Był on mizernym człowiekiem. Odznaczał się wielką punktualnością i sumiennością. Skromny, zawsze w cieniu innych. Zawsze o dziesiątej wieczorem gdzieś znikał.

U Mincla pracował Rzecki przez osiem lat. Nie ukrywa, że było tam nieciekawie, a każdy dzień był podobny do wszystkich poprzedzających dni. Wszystko w sklepie miało swój czas. Codzienne czynności powtarzały się o tych samych porach.
Z czasem stary Mince bardzo przywiązał się do Rzeckiego i miał w nim swojego zaufanego pracownika. Nawet przestał karać Ignacego za jego przewinienia.

Jedno tylko bolało Rzeckiego w zachowaniu Mincla. Krytykował on tak ubóstwianego przez jego ojca Napoleona.

W sklepie panowały więc jak gdyby dwa obozy. Mince z matką kochali Niemców nie cierpiąc Napoleona, zaś młodzi Minclowie, Rzecki i Katz nie cierpieli Niemców wierząc w Napoleona.

W 1846 umarł stary Jan Mince, Ludwik Napoleon uciekł z więzienia, a Rzecki został subiektem.
Sklep tego roku nie prosperował zbyt dobrze. Jakoś tak się poukładało, że stracili wielu klientów. Dopiero gdy wybito im szyby w oknie, zaczęli przychodzić zaciekawieni klienci. Po tygodniu jednak ciekawość ustąpiła, a w sklepie zapanowały pustki. Po pewnym czasie ktoś znów wybił okno. Policjanci zaś złapali starego Mincla mówiąc, że to on teraz i poprzednio wybił szyby. Sprawa po pewnym czasie się rozmyła, jednak staruszek zmarkotniał i stracił całkiem humor. W niedługim czasie umarł w sklepie.

Do 1850 roku sklep prowadzili obaj synowie pryncypała, po czym podzielili się interesem. Franc został na starym sklepie, a Jan zabrał galanterie i mydło i przeniósł się na Krakowskie Przedmieście. Jan ożenił się z Małgorzatą Pfeifer, ta zaś po śmierci męża poślubiła Wokulskiego i tym sposobem Stanisław stał się nowym szefem Rzeckiego.

Jak wspomina Rzecki kiedyś pryncypał był wychowawcą i ojcem swoich uczniów. Wszyscy stanowili wielką rodzinę. Teraz pryncypał patrzy tylko na dochody, nie zwracając uwagi na pracowników i atmosferę. Ma też mały żal do Wokulskiego, iż ten nie został w sklepie tylko wyjechał. Mimo iż się stara, zdaniem Rzeckiego nie jest do końca dobrym pryncypale. Jest też ciekawy jakie będą dalsze losy polityczne kraju i postępowanie Wokulskiego ogólnie.

Nastepna część streszczenia - rozdział 4

Poprzednia część streszczenia - rozdział 2

 

Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna