Rozdział 6

 

Streszczenie Rozdział VI: W jaki sposób nowi ludzie ukazują się nad starymi horyzontami.

Na początku kwietnia tego roku nie było już śniegu, ale wiosna nie obudziła się jeszcze do życia. Koło 5 po południu panna Izabela czytała w sowim gabinecie powieść Zoli: Une page d\'amour. Nie mogła się jednak zbytnio skupić nad lekturą, jednocześnie wyglądała przez okno przypatrując się otoczeniu. Jej myśli krążyły też wokół innych spraw. W jej duszy panował jakiś dziwny niepokój nieokreślonego powodu.

Wraca myślą do wielkiej kwesty, która ma się odbyć w niedługim czasie i postanawia wrócić do nieskończonego haftu. Za chwilę jej pracę zakłóca myśl, że srebra, które zastawiła by spłacić cześć długów, mają już nabywcę i lada dzień zostaną sprzedane.

Ucieka od smutnych myśli w kierunku swoich ubiorów i przygotowań do kwesty. Jej największym problemem w tej chwili stała się kwestia, jaki strój ma założyć na to wydarzenie.

W końcu kładzie się na szezlongu i zaczyna się modlić, jakby w ten sposób chciała odgonić szalejący w jej duszy zamęt, nad którym nie umie zapanować.

W pewnej chwili do pokoju Izabeli wchodzi jej ciotka Florentyna. Przynosi ona list od hrabiny Karolowej i wręcza pannie. Poproszona przez Izabelę odczytuje jej na głos treść tej korespondencji.

Karolowa donosi, iż wie o sprzedaży sreber i martwi się by nie trafiły one w nieodpowiednie ręce. Proponuje dać jej 3000 rubli pożyczki pod zastaw tych sreber. Będzie je mogła odkupić w dowolnym momencie, a w razie śmierci hrabiny odebrać bez zwrotu pieniędzy. W post scriptum listu mówi jeszcze o tym iż udało jej się zdobyć 1000 rubli datku na ochronkę od pana Wokulskiego.
Florentyna z Izabelą początkowo nie wiedzą jaką decyzję podjąć. Czują się lekko urażone propozycją hrabiny. Wiedzą, że 5000 rubli ze sprzedaży zastawy uratuje ich na krótki czas a potem niechybnie czeka ich licytacja kamienicy.

Florentyna stara się uspokoić Izabelę w kwestii dochodów rodziny, ta jednak oświadcza, że wie jaka jest prawda. Obie zastanawiają się także skąd Tomasz Łęcki miewa pieniądze.

Ciotka wychodzi z pokoju, a Bela zatapia się w dalszych rozmyślaniach. Nie umie podjąć decyzji co zrobić z propozycją ciotki Joanny, nurtuje ją pytanie skąd ojciec ma pieniacze. W pewnej chwili jej myśli rozprasza jakiś dziwny odgłos. Jakby ktoś szedł do jej pokoju, po krótkim czasie rozlega się pukanie do drzwi.

Przekonana o tym iż ojciec do niej przyszedł Izabela zaprasza go do pokoju. Pan Tomasz wchodzi i wita się z córką. Zaczynają rozmawiać o liście od hrabiny i o sytuacji materialnej rodziny.
Informuje też córkę, że przy pomocy Wokulskiego mogą podźwignąć się z kłopotów, bez pomocy rodziny. Planują oni razem prowadzić interesy, na co Izabela patrzy dość nieufnie uważając Wokulskiego za gbura. Pan Tomasz ma jednak o nim odmienne zdanie i oświadcza, że niedługo Wokulski będzie u nich gościł. Florentyna przerywa ich rozmowę, wołając na obiad.

Temat podjęty zostaje ponownie przy stole. Dyskutują na temat Wokulskiego. Pan Tomasz napomyka o planowanych z nim interesach. W tym momencie lokaj przynosi kolejny list od hrabiny do Izabeli. W jej korespondencji następuje duża zmiana. Odwołuje swoją ofertę odnośnie serwisu, mówiąc, że nie o tym miała pisać. Prosząc tylko by Izabela z nią kwestowała podczas zbiórki. Zaprasza ją tez na zakupy w celu zakupienia Izabeli nowej sukni na tę okazję.

Z racji, że hrabina w liście wspomniała dary Wokulskiego do przystrojenia grobu w kościele, rozmowa przy stole wraca szybko na dawne tory.

W pewnej chwili pan Tomasz wyznaje, że grywa z nim w karty i stąd ma pieniądze. Izabela załamana tym faktem symuluje migrenę i wychodzi z pokoju. Pan Tomasz zaś prosi Florentynę o zajęcie się jego córką sam zaś wychodzi w interesach na miasto. Izabela w samotności myśli nad tym wszystkim co się dowiedziała. Jest załamana sytuacją, że jej ojciec wygrywa pieniacze w karty. Poza tym nie daje jej spokoju postać Wokulskiego. Pojawił się nagle i atakuje z każdej strony jej rodzinę pomocą. Tu dar na sieroty, tu grób, a jeszcze gra w karty i propozycja złożona jej ojcu. Zaczyna się zastanawiać czy Wokulski nie jest jakimś aferzystą. Zapada w półsen przepełniony różnymi obrazami odnoszącymi się do ich obecnej sytuacji. Nagle zrywa się z szezlonga, na korytarzu spotyka Florentynę pytając ją o ojca. Obie udają się z lampą do gabinetu Izabeli.

Dręczona przez swoje myśli Izabela postanawia napisać do ciotki z informacją, iż przystaje na jej propozycję pożyczki. Florentyna mówi jej jednak, że za późno podjęła decyzję. Kupiec zapłacił już za serwis. Kupcem był nie kto inny a Wokulski.

Izabela zaczyna się czuć w potrzasku, pyta Florentynę czy oni czasem nie spiskują przeciwko mnie mając na celu wyswatanie ją ze Stanisławem Wokulskim. Domyśla się bowiem, że wszystkie posunięcia Wokulskiego mają na celu zbliżenie się do niej. Postanawia jednak, że zrobi wszystko by nie osiągnął swojego celu, nie chce dać mu się kupić.

Nastepna część streszczenia - rozdział 7

Poprzednia część streszczenia - rozdział 5


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna