Rozdział 7

 

Streszczenie Rozdział VII: Gołąb wychodzi na spotkanie węża.

Serwis został sprzedany, a pan Tomasz otrzymał za niego pieniądze. Hrabina wzięła pod swoje skrzydła Izabelę, kupując jej suknię i dając jej swój powóz w Wielką Środę gdy miała odbyć się kwesta.

O 11 rano Izabela z Florentyną jechały ofiarowanym im na ten dzień powozem. Zachwycały się widokami i budząca się przyrodą. Pani Izabela rozkazała lokajowi zawieść się do sklepu Wokulskiego, towarzyszce tłumacząc to potrzebą zakupu rękawiczek i perfum.

Tak naprawdę jednak bardzo chciała stanąć oko w oko ze swoim jak jej się wydawało wrogiem.
Pod sklepem Izabela w pewnej chwili poczuła ochotę by uciec, jednak zaraz się opanowała i wkroczyła do środka. Wszyscy subiekci okazali jak zwykle wielką uprzejmość na widok klientki.

Wokulski na zapleczu zajmował się rachunkami. Bela poprosiła Marczewskiego by ten ją obsłużył. Ten zaczął się do niej zalecać, ta zaś nie udawała obojętnej. Chcąc w ten sposób wywołać zazdrość w Stanisławie. Kokietowała Marczewskiego na wiele sposobów.

Niestety nie wiedziała, że jej zachowanie wywołało u Wokulskiego niechęć. Obserwował ją znad rachunków zastanawiając się jakim sposobem mógł być w niej zakochany.

Izabela skończyła zakupy i poprosiła o możliwość spotkania się z Wokulskim. Rozpoczyna z nim rozmowę na temat serwisu ze srebra. Pyta go ile chciałby za niego, gdyby jej ojciec chciał go odkupić. Uzyskując informację, że Wokulski skory jest sprzedać serwis żegna się i wychodzi.
Opuszcza sklep roztrzęsiona i bliska łez.

Jednocześnie Wokulski, pochylony dalej nad rachunkami, poczuł jakąś wielką nieopisaną ulgę po całym roku tęsknienia za ideałem kobiety, który nie istniał. Czuł do niej obojętność, a sposób w jaki ona go potraktowała wydawał mu się delikatnie mówiąc nieuprzejmy.

Ma jednak świadomość, że to właśnie dzięki niej dorobił się majątku, dzięki tej miłości, która zdawało się, że do niej czuł. Bez tego przecież nie wyjechał by i nie zbił fortuny.

Do Wokulskiego zbliża się Rzecki i przerywając jego rozmyślania mówi o tym jak ładnie z Izabelą poradził sobie Mraczewski. Widząc jednak, że przeszkadza pryncypałowi nie kontynuuje tematu tylko wychodzi. Wokulski dochodzi do wniosku, iż to przez swoją bezczelności głupotę ma on takie powodzenie u kobiet.

Jednocześnie przysłuchuje się przechwałkom młodego subiekta na temat jego i Izabeli. Udaje obojętność, ale w duszy czuje jakiś dziwny ucisk. Wymawiając się zmęczeniem opuszcza sklep. Subiekci rozmawiają o działaniach i tym co może czeka Wokulskiego.

Nastepna część streszczenia - rozdział 8

Poprzednia część streszczenia - rozdział 6


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna