Po opuszczeniu sklepu, Wokulski nie bardzo wiedział gdzie ma pójść. Widząc jednak na prawo swój nowy sklep, odwrócił się i poszedł w przeciwną stronę. Rozmyślając o swoich pracownikach i interesie. A także o zachowaniu Mraczewskiego wobec Izabeli.
Rozmyślając nad tym wszystkim nadal podąża przed siebie. Duma nad sensem swoich działań, nad zachowaniami napotykanych po drodze ludzi.
Dociera na Powiśle, tak przechadzając się ulicami ogląda przez szyby nędzę ludzką. Widział tam odzwierciedlenie całego kraju. Z jednej strony biedotę, często nie mającą co dać dzieciom na kolację, a z drugiej próżniaków, którzy gniją w rozpuście.
Wszystkie te refleksje przywodzą mu na myśl jego własne losy. Jak chciał się uczyć, zakuwając nocami, w dzień zaś ciężko pracował.
Odetchnął dopiero na Syberii. Tam poznał Czerskich, Czekanowskich, Dybowskich. Chciał podążać inną droga, ale siłą w kraju wręcz zmuszono go by poszedł do handlu. Trafił do Mincla a teraz ludzie zarzucają mu, że się dorobił na jego śmierci i śmierci jego i zarazem swojej żony.
Jak wspomina gdyby nie to, że zobaczył w teatrze Izabelę pewnie kroczyłby drogą jaką obrał po śmierci żony i został przyrodnikiem. Był jednak tak zauroczony tą tajemniczą kobieta, że czuł się spokojny tylko wtedy gdy ją widział, tak tęsknota nie pozwalała mu normalnie funkcjonować.
Wiedział, że jedynym sposobem by dostać się w jej towarzystwo i mieć szanse zostać zauważonym, jest posiadanie majątku. Zaczął wiec robić wszystko by mu się to udało.
Musiał być bowiem bardzo bogatym kupcem i mieć wiele znajomych wśród arystokratów, samemu nie będąc szlachcicem. Kierując się uczuciami zaczął działać.
Pomoc nadeszła ze strony Suzina, znajomego Stanisława jeszcze z czasów Syberii. Zaproponował on mu podpisanie umów na dostawy dla wojska. Ulegając jego namowom Wokulski wyjechał z 30 tysiącami rubli, powrócił zaś z wielkim majątkiem.
Przed wyjazdem poszedł jeszcze do znajomego lekarza Szumana, powiedział mu o swoich rozterkach i o uczuciach jakie ma w stosunku do panny Łęckiej. Pożegnawszy się powiedział przyjacielowi, że wyjeżdża do Bułgarii.
Ocknął się ze wspomnień, obok niego stał jakiś człowiek w wypłowiałej kapocie i z zarostem. Wokulski rozpoznał w nim Wysockiego. Dowiaduje się o tym jak ciężko mu się teraz żyje. I co robią z żoną by jakoś powiązać koniec z końcem. Niestety często głodują.
Wokulski daje mu pieniądze i obiecuje pomóc w znalezieniu zajęcia, który ten utracił po padnięciu konia. Wysocki po prostu po tym wszystkim się rozpłakał. Wokulski obiecał pomóc jeszcze jego bratu w przeniesieniu się do Skierniewic. Widzi otaczającą go w tym momencie biedę i wie, że tym ludziom wystarczyła by odrobina z jego majątku do szczęścia.
Myśli też nad sensem pracy organicznej. Gdyby ludzie byli przyuczeni do pracy i za swoje obowiązki dostawali zapłatę rozwiązało by to wiele problemów w tym zakątku Warszawy.
Widząc swój cień dochodzi Wokulski do wniosku, że obraz i wspomnienie Izabeli prześladują go w każdej chwili i nie jest w stanie się od nich uwolnić. Nie może się jej wyrzec.
Dalej wędruje Wokulski ulicą Obożną, zaczyna myśleć o Wysockim. Poczuł w sobie jakieś głębsze uczucia. Nagle zaczął dostrzegać ludzi biednych i ich potrzeby, przedtem był zaś na nie obojętny. Do tej pory wydawał pieniądze na cele dobroczynne by mieć poklask ludzi i ich szacunek, a tak naprawdę nie widział celu w tych działaniach, nie zastanawiał się co te pieniądze komuś dają. Nagle przestały się dla niego te pieniądze liczyć, wiedział, że cenniejsze są te dane anonimowo, ale ratujące komuś życie, niż te dane w splendorze i poklasku. Wokulski wracał ze swojej wycieczki rozmyślając nad zmianami jakie w nim zaszły.
Dotarł do sklepu i spotkał tam baronową Krzeszowską dokonująca zakupów. Wydaje się ona Stanisławowi dość nieprzyjemną osobą. Po chwili do sklepu wchodzi też jej maż. Kobieta na jego widok zaczyna słabnąć. Następnie oboje dogryzają sobie wzajemnie na każdym kroku. Okazuje się, że sa oni w separacji, a po wyjściu męża Krzeszowska usiłuje się dowiedzieć od pryncypała jakie długi ma u niego baron. Ten jednak odmawia, obrażona baronowa opuszcza sklep. Po chwili wraca baron z kolei próbuje się dowiedzieć co mówiła o nim żona. Jemu jednak też nie chce Wokulski udzielić szczegółowych informacji.
Jednak Marczewski dał wychodzącemu baronowi znaki, że żona coś na niego donosiła. Zauważył to Wokulski, zaś wzburzony baron w pośpiechu opuścił sklep.
Zachowanie Marczewskiego zaczęło denerwować pryncypała. Pod koniec dnia pracy Wokulski oświadczył mu, że od jutra już u niego nie pracuje. Nie podał konkretnego powodu, obiecał dobre referencje i solidna odprawę. Dał Rzeckiemu instrukcje, jak cała sprawa ma być załatwiona po czym wyszedł ze sklepu.
Osłupiali subiekci nie wiedzieli co powiedzieć. Rzecki kazał zamknąć im sklep i poszedł szukać Wokulskiego, ale nie było go w mieszkaniu.
Dymisja Mraczewskiego zrobiła takie wrażenie, że subiekci nie przemówili między sobą ani
Następnego dnia w firmie panował ponury nastrój. Wokulski pojawił się tam dopiero koło godziny 1.
Chwile po nim w sklepie pojawił się Krzeszowski stając w obronie wyrzuconego pracownika. Wokulski jednak nie chciał rozmawiać na ten temat. Klejn i Lisiecki słyszeli rozmowę, cofnęli się do sklepu patrząc na siebie smutno. O 3 przybyła Krzeszowska też w celu wstawienia się za wyrzuconym z pracy subiektem. Z nią też nie chciał rozmawiać Wokulski, więc ta szybko opuściła sklep. Pracownicy też trzymali się od pryncypała z daleka.
Koło piątej po południu do Wokulskiego udał się Rzecki, mówiąc mu o tym, że matka Marczewskiego jest bardzo biedna. Jedyne co osiągnął to wypłatę pracownikowi pensji do końca roku, o przywróceniu jednak Marczewskiego Wokulski nie chciał słyszeć.
Godzinę później do sklepu przybył jakiś mężczyzna, którego Wokulski przedstawił jako nowego subiekta, był to pan Zięba. Był to około trzydziestoletni mężczyzna, który szybko zjednał sobie wszystkich pracowników sklepu. Szczególnie zbratał się z Rzeckim, który szybko zauważył iż jest on zwolennikiem bonapartyzmu. Z pozostałymi też bez większego problemu znalazł wspólny język.
Następna część streszczenia - rozdział 9
Poprzednia część streszczenia - rozdział 7