tom 2 rozdział 11
Rozdział XI:
Pamiętnik starego subiekta.
Rzecki rozpoczyna swoje kolejne rozmyślania od postawienia 3 założeń:
„Po pierwsze -
pani Stawska wyjdzie za mąż za Wokulskiego i będzie z nim szczęśliwa.
Po drugie -
Wokulski wyrzeknie się swojej panny Łęckiej, a ożeni się z panią Stawską i będzie z nią szczęśliwy.
Po trzecie - mały Lulu jeszcze w tym roku zostanie cesarzem Francuzów pod imieniem Napoleona IV, zbije Niemców na bryndzę i zrobi sprawiedliwość na całym świecie, co mi jeszcze przepowiadał śp. mój ojciec”.
Szczególnie tego pierwszego jest pewien
stary subiekt. Zaczyna opowiadać o tym, co działo się między Wokulskim a Stawską po procesie. Jak to Stach poświęcał wiele uwagi pani Helenie.
Dalej przechodzi do swoich problemów i tego, co zaczyna się dziać miedzy subiektami w sklepie. Jego zdaniem dzieją się dziwne rzeczy.
Szlangbaum wydaje się być bardzo ważny i okazuje to innym nawet Rzeckiemu. Ci zaś co go gnębili zaczęli okazywać mu szacunek. Ta zmiana bardzo dziwi starego subiekta.
Sprawę wyjaśnia mu rozmowa ze Szprotem i Węgrowiczem, oczywiście przy piwie. Informują oni Rzeckiego, że
Wokulski postanowił sprzedać sklep ojcu Henryka. Ponoć mówi o tym już całe miasto.
Rzecki jest wściekły i zarzuca Szprotowi kolejne kłamstwo. Chwilę jeszcze spierają się o te pogłoski i Ignacy wraca do domu. Zły, postanawia rozmówić się z Wokulskim.
W drodze do przyjaciela spotyka doktora Szumana i zamiast do Stacha idzie z nim. Rozmawiają o sklepie, pannie Izabeli i jej charakterze, a także o całkowitym zatraceniu się Stacha w miłość do Łęckiej.
Rzecki przedstawia doktorowi swój pomysł, jakoby lekiem na kłopoty ich przyjaciela była Stawska. Po czym żegna się i wychodzi.
Następnego dnia
Szuman zagląda do sklepu Wokulskiego i wyjawia Ignacemu powód irytacji Wokulskiego: u księcia ma odbyć się bal.
Izabela na nim będzie, a on nadal nie dostał zaproszenia, mimo że to już za 2 dni. Doktor ma nadzieję, że
Wokulski okaże jeszcze tyle godności, iż nawet w razie otrzymania teraz zaproszenia nie przyjmie go. Wie jednak, że
Wokulski pewnie pokieruje się miłością, nie rozumem.
Po południu w sklepie zjawia się pryncypał z pytaniem, czy nie przyszedł list z zaproszeniem.
Rzecki odpowiedział, że wszystkie listy odesłał mu do mieszkania. Wychodzą ze sklepu,
Wokulski wprasza się do subiekta na herbatę.
Podczas picia herbaty z arakiem
Rzecki rozpoczyna rozmowę o sklepie, wyrzucając Wokulskiemu to, że planuje go sprzedać Żydowi. Jednocześnie usiłuje wydobyć ze Stacha przyczynę jego decyzji.
Do pokoju wchodzi lokaj z zaproszeniem na bal.
Wokulski oświadcza jednak przyjacielowi, że się tam nie pojawi. Umawiają się więc na wizytę u Pani Stawskiej na następny wieczór, po czym rozmawiają jeszcze do północy.
Rzecki zasypiał z myślą, że uda mu się wyswatać Stacha z panią Heleną.
W dniu balu u księcia nie wdział ani Szlangbauma, ani Stacha. Jego zdaniem musieli ustalać konkrety sprzedaży sklepu.
Rzecki wysłał liścik do Stawskiej informujący o planowanej wizycie i zabawki dla Heli.
Po południu lokaj ponaglał Wokulskiego, że czas się szykować na bal. Poinformował, że sam pan Łęcki na to nalega.
Wokulski jednak nie ustąpił i wieczorem gościli się u Pani Heleny.
Początkowo przy kolacji rozmowa skierowana była na bal u księcia, ale potem już go pozostawiono. Hela bawiła się na dywanie zabawkami, a pani Misiewiczowa z Rzeckim siedli pod oknem. Ku radości Rzeckiego Stach siedział i rozmawiał na kanapie z panią Stawską.
Wizytę zakończyła Hela oświadczając, że chce już iść spać. Panowie pożegnali się i opuścili gościnne progi.
Wokulski odwiózł Rzeckiego do domu, sam zas udał się do księcia. Przeczuwając to
Rzecki pojechał go szukać i na miejscu mało nie wpadł na przyjaciela.
Stach stał na ulicy i patrzył w okna.
Rzecki wiedział, że wypatruje Izabeli.
Rzecki postanowił działać i następnego dnia udał się na naradę do Szumana. Mówił co zrobił Stach i że planuje go ożenić z panią Stawską.
Doktor usiłuje mu ukazać bezsensowność jego działań, ale
subiekt nie chce dać za wygraną i zirytowany opuszcza mieszkanie Szumana.
Stamtąd udaje się do pani Misiewiczowej. Wprowadza ją w swoje plany, a kobieta zgadza się mu pomóc dochowując tajemnicy. Po kilku dniach okazuje się, że tajemnicy nie dochowała, bo spotkany na schodach Wirski już o wszystkim wie. I nie tylko on wie.
Od Wirskiego dowiaduje się też
Rzecki o awanturach w kamienicy. Jedna dotyczyła studentów, którzy nie chcąc zostać wyrzuceni zamknęli się w mieszkaniu. Oświadczyli, że zgubili klucz a jednocześnie przez okno spuszczali na podwórze meble i siebie. Potem doszło jeszcze do karczemnej awantury pod drzwiami, w trakcie której baronowa dostała histerii. Na końcu błagała Maruszewicza by namówił jej męża do powrotu do jej mieszkania.
Niedługo zaś miało miejsce drugie zdarzenie, między baronową a mieszkańcami kamienicy. Przybyła ona do Pani Stawskiej, błagając o przebaczenie i zapomnienie jej procesu o lalkę. Kobiety przebaczyły jej oczywiście. Jednocześnie Wirski mówi, że kobiety rozmawiały o Wokulskim.
Rzecki węszy w tym nowe kłopoty.
Ta część pamiętnika koczy się Post Scriptum mówiącym o tym, że mały Napoleonek niepokonany udał się do Afryki.
Rzecki liczy, że Napoleonek wróci za pół roku w sławie, a on w tym czasie ożeni Stacha ze Stawską.
Rozdział kończy się słowami: Niech więc żyje Francja z Napoleonidami, a
Wokulski z panią Stawską!...
Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):