tom 2 rozdział 13

Rozdział XIII: W jaki sposób zaczynają otwierać się ludziom oczy.

Rzecki udaje się do doktora i zastaje go pochylonego nad rachunkami. Doktor doszedł do wniosku, że powierzy pieniądze Szalngbaumowi by mieć z nich dobry zysk. Jego postawa zaskakuje Rzeckiego, nie podejrzewał bowiem, że doktor może się takimi sprawami interesować. Rozgoryczony doktor mówi, że zainwestował w napisanie broszury i nie ma z tego nic, a tak może wreszcie zarobi. Przestaje wierzyć w naukę, zaczyna wychwalać pieniądz.

Aby zmienić temat Rzecki zaczyna rozmowę o Wokulskim. Niestety doktor jak w amoku znów mówi o tym, co myśli. Ochocki i Wokulski ze swoimi marzeniami naukowymi są dla niego godni potępienia. Arystokracja zaś jest pazerna, zamknięta we własnych kręgach i ślepa na otaczający ich świat. Grają pozorami, bo często tylko to im zostało.

Na zdziwienie Rzeckiego zmianą jego poglądów odpowiada, że człowiek nie ostryga musi oglądać świat wokół i zmieniać się, dostosowywać do rzeczywistości.

Arystokracja udaje filantropię, patriotyzm i trwoni majątki na zbytki i bale, bo tak modnie. A Żydzi, pogardzani przez arystokrację, pną się do góry i w nauce i w handlu. Mnożą pieniądze, które arystokracja przez rozrzutność i próżność traci.

Ukazuje wady kobiet i mężczyzn z bogatej arystokracji. Ich zakłamanie, obłudę, marzycielstwo. Nawet Wokulski, mówi, zamiast pilnować interesu gonił za marzeniami i robi to nadal.

W pewnej chwili jakby opanowując swój wywód doktor pyta Rzeckiego po co naprawdę przyszedł. Ten mówi mu o uczuciu Stawskiej do Wokulskiego. Doktor jednak kwituje to słowami, że jak może mu czymś takim zajmować głowę, jak jedni bankrutują, a  inni się właśnie na tym wzbogacają. Rzecki zasmucony zachowaniem Szumana wychodzi na ulice.

Zaczyna się Wielki Post. Odbywały się pokazy, zebrania, odczyty, przedstawienia. Panna Izabela we wszystkich tych imprezach brała czynny udział, z chęcią przyjmując wszelkie objawy uwielbienia od adoratorów. Nie zważając jednocześnie na złorzeczące spojrzenia pań.
Podczas jednego z takich spotkań panie dyskutują nad nieszczęśliwa miłością Stanisława do Izabeli. Same zaś postanawiają uleczyć zranione męskie serce Wokulskiego.

Pod koniec marca Wokulski przybywa do Izabeli i dowiaduje się, że chce ona wziąć udział w koncercie i poznać skrzypka Molinari. Nie zraża ją nawet niezbyt pochlebna opinia Stacha na temat tego artysty. Widząc jej zapał, po otrzymaniu liściku z prośbą o załatwienie sprawy, Wokulski postanawia umożliwić Izabeli spotkanie ze skrzypkiem.

Wokulski zgodnie z instrukcjami znajomego muzyka udaje się pod hotel, gdzie mieszka artysta. Oczekując na spotkanie słyszy jak służba hotelowa drwi z artysty i kobiet, które usiłują się z nim spotkać. Postanawia nie czekać na spotkanie z tym człowiekiem i odchodzi.
W domu zastaje Węgiełka, który mówi o chęci powrotu do Zasławia. Wokulski obiecuje mu dać trochę pieniędzy by miał z czego kupić narzędzia. Zawstydzony chłopak mówi mu, że chce jeszcze ożenić się z Marianna, tą samą którą wysłał Wokulski do Magdalenek. Wie doskonale czym trudniła się jego narzeczona, ale ja kocha. Prosi Stanisława o pozwolenie by mógł ją wziąć za żonę. Wokulski daje im 500 rubli w prezencie oraz posag dla panny, życzy im też wszystkiego dobrego.

Pod koniec marca na spotkaniu u Rzeżuchowskich, panna Izabela poznaje Molinariego. Artysta daje koncert, podczas którego Wokulski widzi jak Bela wpatruje się w grającego mężczyznę rozanielonym wniebowziętym wzrokiem. Potem zaś podczas kolacji wyraźnie go adoruje. Stanisław znów zaczyna widzieć wady u swojego anioła. Spada mu zasłona z oczu, załamany wybiega na ulice ze słowami: „"Boże miłosierny! (…) zdejmijże ze mnie to przekleństwo..." na ustach.

Wąsowska z Ochockim rozmawiają o uczuciach Wokulskiego do Izabeli. Obojgu im jest żal Stanisława. Widza, jak traktuje go ta kobieta i jak on jest przez nią nieszczęśliwy. Kobieta przyznaje się przed Ochockim, ze też ma ochotę na Wokulskiego, ale bardziej zależy jej na jego szczęściu i usiłuje zeswatać go z Izabelą.

Do ich stolika podchodzi Iza, mówiąc ze skrzypek jest impertynentem. Zgromadzeni już widza, ze nie jest on wielkim mistrzem. Bela szybko zmienia obiekt zainteresowania odchodząc do innych panów. Jednak szybko dała się przeprosić przez mistrza. Kolejne 2 dni spędziła na marzeniach o nim. W jej domu ciągle pełno było adoratorów.

Po tygodniu Izabela przypomina sobie o Stanisławie. Nie był on u Łęckich bowiem już około tygodnia. Sam Stach po ostatnich obserwacjach był bardzo przygnębiony. Mimo, że Rzecki robił wszystko by wyciągnąć go z  tego stanu, Wokulski popadał w co raz większe zasmucenie i apatie. Nawet 1 kwietnia wysłał przyjaciela do Łęckich by odwiózł im ich procent. Sam zaś co raz częściej bywał wieczorami u pani Stawskiej. Tylko tam wyrywa się ze szponów przygnębienia.

Słuchając opowiadań Pani Heleny o sklepie i jej szefowej postanawia pomóc kobiecie otworzyć jej własny sklep. Wysyła Ignacego z taką nowiną, co ten czyni bardzo chętnie. Kobieta gotowa jest przystać na każda propozycję Stacha.

Pewnego dnia Wokulski spotyka na mieście panią Wąsowską. Ta wypytuje go o to co się dzieje. Kobieta jest zaniepokojona jego 10 dniowa nieobecnością u Łęckich. Usiłuje też usprawiedliwić Bele z jej zachowania podczas imprezy u Rzeżuchowskich. Tak prowadzi rozmowę, ze Wokulski wierzy iż nic się tam nie stało i że Bela chce pokoju miedzy nimi.

Wokulski prosto ze spotkania z Wąsowską pobiegł do Łęckich. Prosi Izabele o przebaczenie za swoje zachowanie. Panna mu przebacza i każe usiąść. Izabela przyjmuje jego oświadczyny
Wokulski po powrocie do domu informuje Ignacego, że Łęcka przyjęła jego oświadczyny. Ten jednak zamiast się cieszyć wygląda na bardzo poruszonego. Pobladł na twarzy i zamiast powinszować powiedział , że dostał wiadomość o Ludwiku.

Jak donosi z Londynu Mraczewski, Ludwik Stawski żyje i przebywa w Algierze ukrywając się pod zmienionymi danymi: Ernest Walter. Stanisław zapisując dane w notatniku obiecuje to sprawdzić. Sam zaś od tego dnia każde popołudnie spędza u Izabeli.

Po kilku dniach Rzecki przychodzi do Wokulskiego i mówi, ze pani Helena planuje wyjazd z Warszawy. Namawia tez przyjaciela by poszedł się do niej pożegnać. Stach obiecuje Stawskiej, że jeszcze sprawdzi dla niej informację o mężu. Kobieta zalewa się łzami.

W tym samym czasie Wąsowska dowiaduje się od Izabeli o tym, że Wokulski został przyjęty. Kobieta cieszy się z  takiego stanu rzeczy, ale mówi, że tak naprawdę oni oboje się nie znają. Izabela odpowiada, że poznają się podczas miesiąca miodowego. Tego im właśnie życzy Wąsowska.


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna