tom 2 rozdział 14

Rozdział XIV: Pogodzeni małżonkowie.


W połowie kwietnia baron Krzeszowski powrócił do żony. Różnice w zachowaniu kobiety odczuli chyba wszyscy mieszkańcy kamienicy. Do tej pory czepiała się wszystkich o każda błahostkę. Owszem, miewała swoje humory, ale nie siała jadu i agresji na każda żywa istotę.

Powrót barona to było wielkie wejście. Przyjechał ze swoją służbą, meblami i rzeczami. Baronowa płakała na jego widok, ten zaś złożył jej wyrazy najszczerszego uszanowania.

Potem rozmawiali o rodzinnych sprawach. Baron obiecał żonie opiekę, pomoc i usiłował w jakiś sposób zrehabilitować zszargane przez oboje nazwisko. Zaraz po powrocie zaczął powoli załatwiać kolejne sprawy, wysyłać listy  przeprosinami i porządkować pewne układy.

Zaczął też wprowadzać siebie i żonę na salony. Przez Maruszewicza rozesłał informacje, że kto nie przyjdzie do nich z rewizytą, będzie miał kłopoty. Jeśli panie nie odpowiedzą na zaproszenie, mężowie będą wyzwani na pojedynek. Poskutkowało to znacznym ożywieniem kontaktów baronostwa.

Baronowa zaś w tajemnicy zaczęła spłacać długi męża. W tym czasie Wokulski szykował sklep na sprzedaż i regulował rachunki. Wysłał też list do Krzeszowskiego z prośbą o odpowiedź w sprawie nie spłaconej pożyczki. Baronowa zamiast zapłacić wysłała odpowiedz, że Wokulski oszukał ją przy kupnie klaczy. Dzień później przybył do nich Ignacy prosząc o spotkanie z baronem.

Tym sposobem wychodzą na jaw krętactwa Maruszewicza. Oszukał Wokulskiego i baronostwo zarówno w sprawie klaczy jak i pożyczki pieniędzy. Rzecki po rozmowie z Krzeszowskim powiadomił o wszystkim Wokulskiego, namawiając go do wytoczenia procesu oszustowi.

Wokulski jednak trwał zatopiony we wspomnieniach i własnych myślach i nie słuchał Ignacego. Rzecki wiedział, ze nic tu po nim i wyszedł. Stanisław zaś dalej rozmyślał o Izabeli. Był teraz u Łęckich częstym gościem. Całe dnie ostatnio myślał i śnił na jawie o ukochanej.

Po kilku dniach u Wokulskiego pojawia się Krzeszowski. Wokulski domyśla się po co przybywa. Rozmawiają na temat interesów i życia. Dochodzą do porozumienia i baron wychodzi. Chwile później pojawia się Maruszewicz.

We wręcz teatralnej postawie informuje on Wokulskiego, że postanowił popełnić samobójstwo. Uważa, że zmusza go do tego sytuacja, bo traci honor. Wokulski wyjmuje z biurka kompromitujące go dokumenty i drze na kawałki oddając mężczyźnie. Ten okazuje wdzięczność, co Wokulski kwituje, że na pewno nie odebrałby sobie życia, tego jest pewien. Tak samo pewny jest tego, że trafi on kiedyś za oszustwa do więzienia.

Każe odejść Maruszewiczowi, jednocześnie mówi, że to dzięki Izabeli nie trafił on za kraty. Wokulski toczy wewnętrzną walkę, rozmyślając iż mógł uratować społeczeństwo od niego. Wie jednak, że sam byłby w więzieniu nieszczęśliwy nie mogąc widzieć Beli. Całe rozważania podsumowuje stwierdzeniem, że robi się sentymentalny.


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna