tom 2 rozdział 19
Rozdział XIX: …?...
Rzecki naprawdę bardzo choruje, nawet do sklepu nie przychodzi już tak często. Czuje się niepotrzebny, nie ma tam też za dużo pracy. Sklep już z całkowicie należy do Szlangbauma, a
Rzecki za przygotowanie wystawy nie dostaje nawet pieniędzy.
Ponieważ ze względu na zdrowie nie chodzi na piwo, pewnego wieczoru odwiedzają go koledzy: Szprot i Węgrowicz. Ich spotkanie jednak kończy Szuman wypraszając gości. Podczas krótkiej wizyty zdąrzyli oni jednak powiedzieć Rzeckiemu, że
Wokulski przez ludzi jest uważany za całkowitego bankruta i człowieka, który postradał zmysły.
Leżąc w łóżku
Rzecki rozmyślał o Napoleonie i Wokulskim. Często rozmawiał też z Szumanem na temat przyjaciela.
Po jakimś czasie doktor przynosi subiektowi wieści o Wokulskim. Dowiedział się, że Stach jest w Odessie, a potem chce jechać do Indii, Chin, Japonii, aż do Ameryki.
Rzecki jest tymi rewelacjami bardzo zdziwiony.
W połowie września Rzeckiego odwiedza Ochocki, co bardzo cieszy starego subiekta. Przynosi on wieści o śmierci Tomasza Łęckiego. Nie omieszka też opowiedzieć o tym iż Izabela przez swoje postępowanie i gierki straciła już wszystkich konkurentów.
Jakby naturalną koleją rzeczy rozmowa schodzi na Wokulskiego. Ochocki udaje się do Petersburga i obiecuje dać znać Rzeckiemu, jeśli dowie się czegoś o Stanisławie.
Stary subiekt ożywia się na samą myśl, iż może wreszcie dostanie jakieś informacje o przyjacielu. Szuman zaś cieszy się, że jego kuracja pomaga Rzeckiemu.
Któregoś dnia doktor przynosi nowe wieści o Wokulskim. Wieśc niesie, że widziano go w Zasłaniu i Dąbrowie. Nabył też w jednym ze sklepów dwie laski dynamitu. Jednak te pogłoski wydają się im nieprawdopodobne
Na początku października
Rzecki zostaje wezwany przez adwokata Wokulskiego. Ten wręcza mu testament Stanisława. Wedle słów tam zapisanych, Ochocki ma otrzymać 1540 tyś rubli, stary subiekt 25 tyś.
Wokulski nie zapomniał też o Pani Helenie, zapisując jej 20 tysięcy rubli, pozostałym zaś byłym pracownikom i biedakom kazał dać po równo z pozostałych 5000 rubli. Testament został odczytany 1 października, bo taka była wola Wokulskiego.
Reakcje obdarowanych były różne. Szumana zaś bardzo zastanowiło ujecie w testamencie brata Wysokiego. Ochocki zaś prosił o przesłanie mu pieniędzy do 1 listopada, prosząc jednocześnie Rzeckiego o pożyczkę. Powody tego miał podać przy osobistym kontakcie.
Staruszek spełnia jego prośbę, dając sobie w ten sposób nadzieje iż może
Wokulski żyje i z Ochockim i Gestem planują jakieś badania.
Mraczewski w imieniu pani Stawskiej nie bardzo wiedział czy mają przyjąć spadek.
Wokulski każe mu traktować te pieniądze jako spadek po zmarłym. W duchu
Rzecki bowiem marzy o założeniu sklepu z nim i panią Stawską.
Rzecki bywał w sklepie raz w tygodniu by zrobić wystawę. Widzi jak jego ukochany sklep zaczyna schodzić na złą drogę. Liche towary, nieuprzejmi sprzedawcy i właściciel, który idzie na pieniądze nie na jakość usług. Układając wystawy,
Rzecki często wracał do wspomnień z przeszłości.
Szuman odkrył powód umieszczenia Wysokiego w testamencie. Opowiedział Ignacemu co wydarzyło się w Skierniewicach. Kilka dni później do rąk subiekta trafia list pisany przez Węgiełka. Dziękuje on w nim za opiekę i pieniądze i pyta czy powrócił do Warszawy, bo w dniu kiedy się widzieli coś na zamku huknęło dwa razy. Na miejscu nie znalazł jednak śladów jakoby
Wokulski zginął. Jednak pisze, bo jego żona się martwi.
Donosi też, że wierzy w cudowne ocalenie dobroczyńcy i postawił w ruinach krzyż z wyrytymi słowami: non omnis moriar.
Doktora dziwi bardzo spokojna reakcja subiekta na te rewelacje. Maja oni inne spojrzenie na to wydarzenie. Doktor podejrzewa bowiem samobójstwo przyjaciela,
Ignacy jest świecie przekonany, że to tylko chęć zniszczenia wspomnień.
Rozmyślania Rzeckiego podczas pracy przerywa jeden z subiektów Szlangbauma. Właściciel wysyła go by ten sprawdził, czy
Ignacy czegoś nie kradnie.
Rzecki czuje się upokorzony i rozwścieczony takim traktowaniem. Zamyka pilnującego go mężczyznę w sklepie a sam idzie do domu.
Kolejny dzień przynosi u niego pewne uspokojenie. Zasiada do pisania listów. Jedne kieruje do pani Stawskiej. Drugi skierowany jest do Lisieckiego.
Rzecki proponuje mu posade subiekta w jego sklepie.
Podczas pisania nagle starszemu panu wypada pióroc z ręki. Czuje ostry przeszywający ból w piersiach. Najprawdopodobniej ma zawał. Przed oczami przetaczają się staruszkowi sceny z całego jego życia. To co kochał i za czym tęsknił. W końcu umiera.
Koło godziny drugiej martwego Rzeckiego znajduje sługa Kazimierz. Informuje o tym właściciela sklepu. Dalej poinformowani zostają Ochocki i Szuman. Chwile wcześniej Szuman opowiadał doktorowi o pannie Łęckiej i jej pomyśle wstąpienia do klasztoru.
Oboje jada do domu Rzeckiego. Szuman na wieść o śmierci Ignacego Rzeckiego wypowiada słowa mówiące o tym, że właśnie zmarł ostatni romantyk. Wcześniej jednak wyprasza z pokoju zmarłego wszystkich zebranych, pozostając sam z Ochockim.
Julian nachyla się nad zmarłym i nagle dostrzega wysunięty z kieszeni staruszka list Węgiełka. Widnieją na nim słowa: Non omnis moriar...
Mówi do siebie, że ma racje, nie wiadomo jednak kogo ma na myśli. Szuman sądzi, że o niego chodzi. Ochocki nie tłumaczy swoich słów.
Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):