tom 2 rozdział 3
Rozdział III: Szare dnie i krwawe godziny.
Wokulski jest w trakcie podróży z Warszawy do Paryża. Im dalej od domu czuje się co raz bardziej apatyczny. O dziesiątej rano
Stanisław wysiada na stacji w Paryżu, na peronie wita go
Suzin. Podczas jazdy powozem przyjaciel opowiada Wokulskiemu o Paryżu, zachwalając co piękniejsze miejsca. Ten jednak nie jest tym wszystkim zbyt zainteresowany.
Dojeżdżają do hotelu. W pokoju
Wokulski usiłuje się dowiedzieć za co ma dostać te 50 tysięcy rubli. Suzin początkowo nie chce mu powiedzieć, potem oświadcza mu, iż może chce kupić kilka statków i prosi Stacha o pomoc w rozmówieniu się z nimi, bo sam nie zna języka.
Po jego wyjściu
Wokulski planuje się przespać, jednak sen nie nadchodzi. Gdzie nie spojrzy, o czym nie pomyśli ciągle przed oczami ma Izabelę. Końcu ubiera się i idzie na spacer po Paryżu, czuje się nim oczarowany. Jednocześnie chwilami ma wrażenie, że ulica idzie Izabela.
Końcu wzywa dorożkę i każe się odwieść do Grand Hotelu. Po powrocie dowiaduje się, ze czeka na niego już wiele osób.
Lokaj przybliża Wokulskiemu osoby czekające na niego prowadząc na spotkanie z nimi. W gabinecie czekają na Wokulskiego listy od różnych ludzi: „reklamy kupców, fryzjerów, dentystów, prośby o wsparcie, propozycje wyjawienia jakichś tajemnic, jedna odezwa od Armii Zbawienia”. Później odwiedzili Wokulskiego między innymi naciągacze, różni wynalazcy, pseudo baronowa, która za informacje o sobie chce 20 tysięcy. Na samym końcu Wokulski odbywa rozmowę z Jumartem. Lokaj okazuje się być doktorem filozofii.
Po tej rozmowie wybiera się Stanisław znów na spacer. Dla Wokulskiego Paryż zaczyna się jawić jako bardzo dziwne miasto.
Od następnego dnia
Wokulski przez pewien czas pomagał Suzinowi, a następnie udawał się na zwiedzanie okolicy. Niekiedy w jego wyprawach towarzyszył mu Jumart.
Wokulski w ten sposób zabijał wolny czas by wciąż nie wracać wspomnieniami i myślami do Beli.
Pewnego dnia wybrał się do teatru, jednak grana sztuka znów przywołała wspomnienia wybiegł wiec z niego i udał się do lokalu na rogu, gdzie opróżnił karafkę koniaku.
Paryż w całym swoim chaosie przypominał mu wielki półmisek, który na pół dzieliła Sekwana. Zaczyna się zastanawiać jakby wyglądało jego życie gdyby mieszkał w Paryżu, a nie w Warszawie. Staje się co raz częstszym gościem kawiarni. Dochodzi do wniosku, że w Paryżu jego życie było by łatwiejsze. Nie musiałby we wszystko o co zabiegał wkładać tyle pracy i sił. Nawet miłość w Paryżu jest radosna, nie jak jego tragiczna.
W głowie Wokulskiego rodzi się myśl, by sprzedać sklepy i cały swój majątek i przenieść się do Paryża. Jedynym wypadkiem, osobą którym mogłaby go przed tym powstrzymać jest jego ukochana
Izabela.
Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):