tom 2 rozdział 4

Rozdział IV: Widziadło.


Któregoś dnia podczas gdy Wokulski jak zwykle przyjmował interesantów przybywa do niego profesor Geist. Nie jest on znany Wokulskiemu, za to bardzo dobrze orientuje się w poczynaniach Stacha. Proponuje on by Wokulski dofinansował a także wziął udział w  badaniach nad wynalezieniem metalu lżejszego od powietrza. Aby pokazać, że mówi prawdę na kolejne spotkanie przynosi Wokulskiemu 2 metale: jeden cięższy od platyny, drugi o masie mniejszej niż sód. Wokulski daje mu pieniądze na przygotowanie prezentacji u umawia się, ze przyjdzie zobaczyć jego wynalazki. Po jego wyjściu czuje się oszołomiony.

Wokulski rozmawia z Jumartem o profesorze. Lokaj widzi, że pryncypał jest bardzo zainteresowany tym co widział. Próbuje uświadomić mu, ze Geist jest wariatem.

Zaprowadził go do profesora Palmieri. To co widzi Wokulski zdumiewa, go. Jednak profesor uzmysławia mu, że to sa tylko iluzje mózgu. Po tym przedstawieniu Wokulski dochodzi do wniosku, że wszystko w  życiu jest iluzją. Został oszukany przez Geista i przez Izabele. Widzi rzeczy, które nie istnieją tak naprawdę.

Wiedziony emocjami wybiega na ulice, postanawia jednak udać się do Palmieriego i porozmawiać z nim o tym wszystkim. Chce wiedzieć, czy nim też się da manipulować czy ulega hipnozie. Profesor oświadcza mu jednak, ze nie jest on medium.
Wokulski dochodzi do wniosku, że  nie wie co się z nim dzieje. Izabela miała dość czasu by go zauroczyć, ale Geist nie, wiec może jego wynalazki są prawdą?

W ciągu następnych dni wiele się wydarzyło. Przede wszystkim wyjechał Suzin z którym przed odjazdem Wokulski rozprawiał o interesach i zyskach. Suzin próbuje tez przywołać uczucia Wokulskiego do porządku, odwieść go od myśli o Izabeli.

Po jego wyjeździe Wokulski otrzymuje list od Rzeckiego, który w przeważającej części mówi o pani Stawskiej. Prosi też Stacha by postarał się dowiedzieć cos o jej mężu. Wokulski postanawia udać się do baronowej, która polecał mu Suzin. Kobieta chętnie przystała na prośbę Stanisława, jednocześnie zachęcając go do wizyt u niej.

Po wyjeździe z Paryża przyjaciela, Wokulski został całkiem sam. Całe dnie spędzał na rozrywkach i dalszym zwiedzaniu okolic. Bił się każdego dnia z myślami, czy pójść za rozumem i jednak przystać na propozycję szalonego profesora. Czy może lepiej posłuchać serca i wrócić do Warszawy i Izabeli.

Po kolejnej wizycie u Palmieriego postanawia jeszcze raz pójść do chemika, aby rozwiać swoje dylematy. Chce jeszcze raz obejrzeć pokazywane mu podczas pamiętnej wizyty metale. Na miejscu po raz kolejny nabiera przeświadczenia, ze profesor go nie oszukiwał. Geist jednak informuje go, że chwilowo nie jest już zainteresowany jego pomocą. Sprzedał materiały wybuchowe armii i ma teraz pieniądze na najbliższe lata by prowadzić badania. Wokulski jednak jest przekonany, że jeśli bezie potrzebował w dalszych badaniach pomocy, on mu ją okaże.

Po powrocie do domu Wokulski zapada się w wspomnieniach swoich badań i dawnych czasów. Po raz kolejny sięga do sonetów Adama Mickiewicza. Zaczyna zarzucać poecie, ze kłamie pisząc tak o miłości. Obraz przedstawiony przez wieszcza w sonetach jest dla Wokulskiego wielkim kłamstwem. Mówi o tym, ze Mickiewicz idealizuje miłość, a ona na to nie zasługuje.

Rzuca książką w kąt i zaczyna pisać list najpierw do Rzeckiego, potem do Geista. Nie kończy ich jednak. Zaczyna czytać list od prezesowej. Kobieta przypomina mu, ze obiecał położyć kamień na grobie stryja. Namawia go do powrotu z Paryża. Sugeruje też, że po powrocie powinien pogodzić się z Izabela. Będzie miał ku temu okazję u niej, gdyż panna Łęcka jest obecnie gościem w jej domu.

Kończąc list Wokulski prosi o rachunek i wybiega z hotelu udając się na dworzec.


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna