tom 2 rozdział 6
Rozdział VI:
Wiejskie rozrywki.
Po 15 minutowym pakowaniu rzeczy do powozu, panowie ruszają w drogę. Baron nadal opowiada Wokulskiemu o gościach bawiących u prezesowej.
W trakcje drogi furman informuje ich, że w oddali widać breka z gośćmi prezesowej. W pewnej chwili powozy spotykają się. Wśród przybyłych nie ma jednak Łęckich. Po pierwszych prezentacjach, wszyscy przesiadają się do breka i w znakomitych nastrojach jadą do Zastawka.
Na miejscu przygotowano już śniadanie. Mija ono w radosnej atmosferze, po nim zaś Wokulski udaje się na spacer.
W pewnej chwili dogania go Ochocki w wędkami pytając czy Stanisław nie widział Feli. Jednocześnie odpowiada na pytania o Starskiego. Wokulski dochodzi do wniosku, że na dworze prezesowej ludzie czują się szczęśliwi, a sposób jaki wypowiadają się o swojej pani, świadczy o ich oddaniu. Ochocki idąc z nim dalej wyjaśnia mu stosunki panujące miedzy gośćmi, szczególnie zaś omawia Starskiego i panią Wąsowską. Początkowo kobieta była bowiem mu przychylna, ale po obecnym przyjeździe do prezesowej zaczęła z niego kpić. Starski przedstawiony jest tu znów z jak najgorszej strony.
Do mężczyzn dołącza panna Felicja, a na wieść, że
Wokulski idzie z nimi na ryby urażona rusza przodem. Łowili ryby aż do czasu, gdy dzwonek wezwał ich na obiad.
Po obiedzie zebrano się w altanie, gdzie po 30 minutach przybył Wokulski. Trwała tam już dyskusja, której przewodził Starski. Przybyły Wokulski usłyszął wymianę zdań dotyczącą pobudek zawierania związków małżeńskich.
Starski zwróciwszy się do Stanisąłwa zasugerował, ze ożenił się on z Małgorzatą tylko dla majątku.
Wokulski odpowiada, że ożenił się by nie umrzeć z głodu i mieć prace.
Starski mówi o tym, ze nawet w małżeństwie trzeba uwzględnić pozycje drugiej osoby i jej majątek.
Stanisław nie zgadza się z takim stanowiskiem, co bardzo podoba się pani Wąsowskiej i prezesowej.
Po spojrzeniach rzucanych Starskiemu przez pannę Ewelinę Stanisław domyśla się, ze tych dwoje coś łączy. Dyskusję przerywają im
Ochocki z Felą. Całe towarzystwo udaje się w stronę kurnika i dalej by zwiedzić budynki w gospodarstwie. Patrząc na właścicielkę majątku,
Wokulski doszedł do wniosku, że jest niezwykłym człowiekiem. Potrafiła wzbudzać miłość do siebie i u zwierząt i u ludzi.
Po kolacji prezesowa udała się na spoczynek, a pani Wąsowska zaprosiła towarzystwo na spacer. Koło 11 zaczęli się rozchodzić. Wokulski zamienia jeszcze kilka zdań z baronem, zostawszy zaś sam w pokoju duma nad tym, czy wszyscy zakochani są ślepi. Myślał też o Izabeli, której nie widział, a o której w czasie rozmów nikt nawet nie wspominał.
Poranek spędził
Wokulski na rybach z Ochockim i Felicją. Potem koło 2 po południu pani Wąsowska zabrała go na przejażdżkę wyraźnie flirtując z nim. Zamiast jednak odpowiadać na zaczepki kobiety przychylnie, ku jej zdziwieniu Wokulski wydawał się być nimi zirytowany.
Podczas tej wyprawy rozmawiają o miłości i relacjach łączących kobietę i mężczyznę.
Wokulski uświadamia sobie, ze Wąsowska tak naprawdę gra na męskich uczuciach, szukając kogoś niepospolitego.
Stanisław dochodzi do wniosku, że kobiety w swoich poczynaniach są bardzo przewrotne. Wzburzony
Wokulski oddala się od kobiety. W końcu jednak wracają razem stronę dworu.
Wokulski dziękuje Wąsowskiej za te rozmowę, bo jak mówi w ciągu tego czasu nauczył się więcej niż przez całe życie. Kobieta nie bardzo rozumie o co mu chodzi, ale
Wokulski już nic nie wyjaśnia. Całuje tylko kobietę w rękę na pożegnanie, na jej wyraźne życzenie.
Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):