tom 2 rozdział 8
Rozdział VIII:
Lasy, ruiny i czary.
Towarzystwo ruszyło do lasu.
Wokulski obserwuje towarzystwo.
Starski zaczyna temat balonu.
Wokulski opowiada na życzenie Feli o tym jak kiedyś leciał jednym. Budzi to ukryte tęsknoty w Ochockim, marzącym o wybudowaniu latającej maszyny, a już najpewniej o locie balonem. Pod wpływem swoich myśli nie ma już ochoty na zbieranie grzybów.
W lesie Pani Wąsowska zarządza zbieranie grzybów parami. Sama idzie na rydze z panem Starskim.
Wokulski ma zaś iść w las z Felą, a
Ochocki zaś z Izabelą.
Ochocki jednak nie ma ochoty na grzyby, a Fela dołącza do ciotek.
Stanisław wiec zostaje z Belą. Zamiast zbierać grzyby poświęcają czas na rozmowę.
Wokulski po wypowiedziach Izabeli wie, ze nie darzy ona jakimś głębszym uczuciem Ochockiego. Potem dyskusja schodzi na temat uroków okolicznej przyrody, na chwile zostaje tylko przerwana pojawieniem się innych uczestników grzybobrania. W dalszej rozmowie
Wokulski pyta Izabelę czy może o niej myśleć. Panna początkowo jest zakłopotana takim pytaniem, potem jednak daje mu swoje pozwolenie. Jednocześnie mówiąc, że jest szlachcicem, a jak jej zawsze powtarza prezesowa tak samo dobrym jak Starscy i Zasławscy.
Stach oświadcza jej w tym momencie, że dla niej może być nawet lepszy, ale na jej nieszczęście jest tez kupcem. Izabela stwierdza, że można być kupcem i można nim nie być a wybór należy do Wokulskiego. Ostatnie słowa panny wprawiają Stanisława w zamyślenie. W tym samym czasie ogłoszono powrót na obiad.
Kolejne dni panna Łęcka i
Wokulski spędzali razem, często na spacerach. Niekiedy rozmawiali na nich o rzeczach nieistotnych, czasami milcząc.
Po kilku dniach Wokulskiego wezwała do siebie prezesowa. W rozmowie przypomniała mu o danej obietnicy postawienia nagrobka na mogile jego stryja. Każe mu wyryć na kamieniu pod zamkiem w Zasłaniu, gdzie się spotykali ze Stanisławem Wokulskim wiersz. Jednocześnie prezesowa mówi o tym, że pod zamkiem ktoś szybciej go przeczyta i pomyśli nad kresem wszystkiego, także miłości.
Wokulski wychodzi nie do końca rozumiejąc co chciała mu tymi słowami przekazać.
Następnego dnia towarzystwo udaje się do Zasławia.
Wokulski nie ma nawet sposobności siedzieć koło Beli w breku. Widząc spojrzenia miedzy nią a Starskim zaczął odsuwać od siebie myśli, mówiąc, że Izabela nie ma powodu by go oszukiwać.
Na miejscu
Wokulski wysiada w celu udania się do proboszcza, a
Starski wydaje dyspozycję, że zatrzymają się niedaleko na posiłek. Potem ma brek wrócić po Wokulskiego. Stanisław oświadcza, że chce się przejść, a Izabela pragnie mu towarzyszyć. Proboszcz poleca Wokulskiemu Węgiełka, tutejsza złotą rączkę do wykonania napisu. Obaj panowie udają się wiec do kamienia pod zamkiem. Stach obiecuje chłopakowi, że jeśli dobrze wykona napis, zabierze go do Warszawy.
Okazało się, ze niedaleko znajdowało się całe towarzystwo i panna Izabela dołączyła do Węgiełka i Wokulskiego.
Na jednym z mijanych kamieni widzą plamę. Chłopak mówi, że to krew i zaczyna im opowiadać historię tego głazu. Mówi ona o historii śpiącej panny pilnującej skarbów i kowala.
Potem przechodzą do sprawy kamienia. Węgiełek obiecuje, że w 3 dni bezie praca gotowa. Izabela słysząc co ma być wyryte w tym miejscu zaczyna płakać. Wokulski pyta ją czy się obudzi jego królewna, na co ona odrzekła, że nie wie… może.
Tę dziwną rozmowę przerywa im
Starski wołając na posiłek. Schodzą i mówią, że słyszeli dziwną historie.
Wokulski nie martwi się taka reakcją na swoje pytanie Izabeli. Nawet nie przeszkadza mu, że idzie ze Starskim pod rękę. Nie odpowiedziała nie a to daje nadzieje. Postanowił poczekać, aż ona będzie gotowa i podejmie dalej ten temat.
Następnego dnia Izabela oświadcza Wokulskiemu, ze wyjeżdża.
Wokulski pyta czy będzie mógł ja odwiedzić. Panna zgadza się. Nie odpowiada jednak na pytanie, czy traktuje go jak przyjaciela. Zapytuje ją co ma zrobić czy zostać licząc na jej uczucia czy wyjechać do Paryża. Izabela nie odpowiada, on jednak nadal mając nadzieje stwierdza, że zostaje i poczeka na jej uczucie.
Po wyjeździe Izabeli
Wokulski nie umiał znaleźć sobie miejsca. Nie widział także, że w Zasławku panuje jakieś dziwne napięcie. Panny Felicja i Ewelina zamknęły się w pokoju.
Starski jest ironiczny i zuchwały, a baron wyraźnie rozdrażniony.
Po obiedzie prezesowa wezwała Stanisława do siebie, ona tez wyglądała na zirytowaną. Wróciła do tematu cukrowni, o której już wcześniej z nim rozmawiała. Jednocześnie prosi by po prostu z nią porozmawiał. Mówi, że ma dość tego niedopowiedzenia miedzy baronem a jej wnuczką. Woli by albo wreszcie się to ustabilizowało, lub by się raz na zawsze skończyło. Widać z jej wypowiedzi iż wie co łączy Eweliną ze Starskim. Ma serdecznie dość takiego układu.
Wie, że baron kocha jej wnuczkę mimo iż tak naprawdę ona na to nie zasługuje. Nie planuje go jednak ostrzec bo wie, że nic to nie da. Mówi też o tym, że Ewelina jest jak lalka, zepsute dziecko i bardziej pasuje do Starskiego niż barona. Kończy swoja wypowiedz prośbą do Wokulskiego by jeszcze pomyślał o jej cukrowni, najlepiej w towarzystwie pani Wąsowskiej. Prezesowa podkreśla, że to wiele warta kobieta.
W duszy Wokulskiego budzi się niepokój. Przypomina sobie sytuację w powozie, gdzie w świetle zapałki ujrzał ukochaną ze Starskim w dwuznacznej sytuacji i bardzo chciał i chce wierzyć, że było to przewidzenie.
Ma wrażenie, że prezesowa go przed czymś ostrzega. Ma wrażenie, że Starskiego i Izabelę coś łączy. Powraca myśl o powrocie do Paryża.
Koło 10 wieczorem do Wokulskiego przyszedł bardzo zmartwiony baron. Zaczyna mówiąc o swoich podejrzeniach odnośnie ukochanej i Starskiego. Chwile o tym rozmawiają i
Wokulski zostaje sam i znów rozmyśla o Izabeli i jej stosunku do niego. Postanawia sprzedać sklepy i kamienice i pozostać tylko przy handlu z Rosją. Jeśli Izabela go odrzuci - wyjedzie, jeśli nie - będzie mógł zostać. Liczy też, że sprzedając sklep i kamienicę, zyska względy Izabeli bo nie będzie ona narażona już, jak to określił, na: „tytuł kupcowej galanterii”.
Następnego dnia wybrał się na przejażdżkę konną w okolice, które jakoś kojarzyły mu się z ukochaną. Myśli o tym co dzięki niej zyskał. Kim się stał. Jego rozmyślania przerywa przybycie pani Wąsowskiej. Początkowo troszkę naśmiewa się z niego, potem jednak zaczyna przyjacielską rozmowę. Daje mu do zrozumienia, ze Izabela jeszcze nie dojrzała do miłości, jaka on chce jej ofiarować. Radzi mu też by nigdy nie podejmował decyzji pod wpływem emocji. Wracali do domu w milczeniu.
Po powrocie do domu
Wokulski udaje się do prezesowej, informując ją o swoim wyjeździe. Kobieta rozumie jego decyzję i prosi, by odwiedził ją w Warszawie.
Wieczorem spotyka się
Wokulski z Ochockim.
Stanisław zaprasza go do siebie informując,że może będzie miał dla niego możliwość udziału w pewnym wynalazku.
Nazajutrz
Wokulski przed wyjazdem pojechał do Zasławia. Kamień z napisem był gotowy.
Wokulski analizując ten napis czuje się nieszczęśliwy. Jedzie jeszcze do Węgiełka i zgodnie z umowa, zabiera go do Warszawy. Węgiełek przed wyjazdem kłania się jeszcze tylko swojej matce i odjeżdżają.
Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):